Relacja Mateusza z wolontariatu w Gruzji

W maju odbył się miesięczny krótkoterminowy wolontariat w ramach Europejskiego Korpusu Solidarności. Zachęcamy do przeczytania relacji z projektu Mateusza. Uczestnicy projektów EKS mają zapewnione: zakwaterowanie, kieszonkowe, ubezpieczenie, zwrot kosztów podróży, wyżywienie, transport lokalny, wizy, opiekę tutora i mentora w pracy, certyfikat Youthpass. Oferty aktualnych wyjazdów znajdują się TUTAJ.

Podczas projektu miałem okazję uczestniczyć w spotkaniach z dziećmi i młodzieżą znajdująca się w Rustavi i okolicach. Spotkania te były organizowane przeze mnie i innych wolontariuszy z Polski przy współpracy z przedstawicielami gruzińskich, lokalnych organizacji (w tym przede wszystkim Scout Center z Rustavi). Udało nam się zorganizować aktywności integracyjne, zabawy, aktywności edukacyjno-informacyjne (np. quiz wiedzy o państwach europejskich, quiz o polskich górach, prezentacja o perspektywach wyjazdów i wymian w ramach projektów UE), a także aktywności artystyczno-kulturowe tj. prezentacja polskich pieśni ludowych (gitara + wokal) lub nauka tańca poloneza. Moja rola w organizowaniu aktywności polegała najczęściej na przedstawianiu na forum własnych pomysłów lub modyfikowaniu tych już istniejących (np. uwzględnianie wieku uczestników lub ich barier językowych tak by dobrać odpowiednie środki i nie przeciążyć zbytnio uczestników). Natomiast podczas prowadzenia aktywności bardzo często angażowałem się jako osoba, która tłumaczy na czym polegają aktywności korzystając z moich umiejętności językowych. Próbowałem również rozmawiać z wieloma uczestnikami tak by czuli się swobodnie i komfortowo i mogli się szybciej otworzyć.
 
Zorganizowaliśmy również jedno specjalne wydarzenie (polski wieczór w tematyce polskiego wesela) skierowane do przedstawicieli gruzińskich organizacji którzy współpracowali z nami w ramach całego projektu. Byłem wówczas Ojcem Mateuszem udzielającym ślubu Parze Młodej. Rola mojego życia.
 
Większość dni w Rustavi zaczynaliśmy lekcją języka gruzińskiego. Mniej więcej o 10:00-11:00 rano odwiedzał nas jeden z koordynatorów o imieniu Giga. Lekcję odbywaliśmy w salonie naszego domu lub w ogrodzie. Zajęcia te nie były nastawione na intensywną naukę języka gruzińskiego tylko na spokojne, luźne, przyjemne spędzanie czasu w ramach którego mogliśmy dowiedzieć się wielu przydatnych zwrotów po gruzińsku, a także poznać wiele ciekawostek kulturowych dotyczących Gruzji. W dalszej części dnia mieliśmy spotkanie z jednym z koordynatorów, na którym planowaliśmy aktywności na spotkanie z młodzieżą (np. z domu dziecka lub ze szkoły dla mniejszości etnicznych) lub organizowaliśmy już takie spotkanie jeśli było zaplanowane wcześniej. Wieczorem najczęściej mieliśmy czas wolny, który mogliśmy spędzić dowolnie wedle naszych preferencji. Bardzo często zapraszaliśmy naszych gruziński mentorów ze Scout Center by móc ich bliżej poznać i zintegrować się z nimi. Od samego początku udało mi się złapać z nimi dobry kontakt i spędzanie z nimi czasu było naprawdę fajnym, przyjemnym doświadczeniem. Kiedy mentorzy nie mieli czasu na spotkanie lub my byliśmy zbyt zmęczeni to spędzaliśmy wieczory relaksując się w domu. Weekendy (szczególnie długie weekendy) najczęściej były przez nas wykorzystywane na różne rodzaju podróże i zwiedzanie. Czasem nawet wynajmowaliśmy samochód by móc w taką podróż się wybrać. Mi na przykład udało się zobaczyć takie miejsca jak: kanion Samshville, park narodowy Vashlovani, góry Kazbegi, klasztor mnichów Dawit Garedża na granicy gruzińsko-azerskiej, gruzińskie miasto miłości Sighnaghi czy wiele różnych atrakcji w Tbilisi.
 
Warunki mieszkania były dla mnie dosyć ekstremalne. Jak się dosyć szybko okazało, nie byłem zupełnie przygotowany na przebywanie z 14 osobami w jednym domu przez tak długi okres czasu. Już po tygodniu byłem bardzo przebodźcowany i w konsekwencji przytłoczony życiem w tak intensywnym miejscu gdzie jest się skazanym na nieustanny kontakt z ludźmi, a o prywatności można tylko pomarzyć. Z pewnością są ludzie, którzy w takim otoczeniu odnajdują się znakomicie ale ja potrzebuję od czasu do czasu trochę przestrzeni dla siebie żeby móc się zregenerować.
Miejsce pracy było zależne od ówczesnych potrzeb. Część aktywności organizowaliśmy w Scout Center, do którego przyjeżdżała młodzież, a część była organizowana w szkołach do których musieliśmy kawałek podjechać. Natomiast planowanie aktywności zazwyczaj odbywało się u nas w domu, do którego przychodzili koordynatorzy i pomagali nam w tymże planowaniu. Było miło z ich strony, że zapewnili nam taki komfort.
 
Rustavi to miasto, w którym nie dzieje się za dużo dlatego ciężko wskazać mi na atrakcje warte uwagi. Na pewno polecam wspiąć się na górę z zielonym krzyżem i wybrać się do Rustavi Park. I to chyba byłoby na tyle. Rustavi nie jest ani najciekawszym ani najpiękniejszym miastem, ale z pewnością ma swój urok. Jest tak brzydkie, że aż piękne. Żeby pozwiedzać piękne miejsca wystarczy wybrać się w pół-godzinną podróż marszrutką do Tbilisi. Tam zdecydowanie jest co zwiedzać, a życie nocne jest bardzo bogate. Oprócz tego w Gruzji można zobaczyć mnóstwo pięknych gór, kanionów, rzek, wodospadów itp itd 
 
Gruzińskie przysmaki? Chaczapuri, khinkali, chashashuli, czkmeruli, ojakhuri i wiele wiele więcej. Gruziński kuchnia jest cudowna.
 
Ja z pewnością dostałem potężną lekcję pokory. Kiedy dowiedziałem się jak wyglądają średnie zarobki Gruzinów to byłem w szoku. Dalej jestem. Absurdalnie niskie zarobki przy zupełnie nieadekwatnych do tych zarobków kosztów życia wgniatają w fotel i zmuszają do reewaluacji własnej oceny czym są godne warunki życia. Smutna była też sytuacja związana z masową ilością bezdomnych psów, ale trudno się dziwić że te psiaki są bezdomne. Ludzie ledwo są w stanie samych siebie utrzymać. 
 
Natomiast nie brakowało też pozytywnych obserwacji i płynących z nich wniosków. Poznawanie Gruzinów i ich kultury było w zdecydowanej większości wspaniałym doświadczeniem. Bardzo otwarci, gościnni i przyjaźni ludzie. I widać też że jest naród w trakcie transformacji kulturowej. Choć w fundamentach kultury wciąż silne są korzenie tradycjonalistyczne, konserwatywne to wśród młodych ludzi widać tendencje progresywne i chęć nawiązania bliższych więzi z Europą (odsuwając się tym samym od Rosji). Miałem okazję poznać dużo młodych ludzi żywo zainteresowanych i zaangażowanych polityką swojego kraju i działalnością swojego rządu. Te sprawy nie są im obojętne. I bardzo dobrze.
 
A co może mi się przydać w życiu codziennym? Na pewno dostałem z tego doświadczenia świetny materiał do analizy. Szczególnie trudne było dla mnie tak intensywne życie wśród ludzi. Miałem okazję zaobserwować jak się czuję w różnych interakcjach z ludźmi i na tej podstawie wyciągnąłem wnioski jak mogę zmodyfikować swoje zachowania, w jaki sposób lepiej zadbać o siebie lub o innych, jakich sytuacji unikać, w jakich bardziej się udzielać, jak reagować, jak nie reagować, kiedy walczyć o swoje, a kiedy odpuścić i pójść na kompromis. Z pewnością jest to fajne doświadczenie żeby móc pracować nad sobą i swoimi ograniczeniami. Ja na pewno przesunąłem swoją granicę komfortu. Myślę, że pomoże mi to w wielu aspektach mojego życia.
2023-06-12T13:12:33+02:00 12 czerwca 2023|